Strajk nauczycieli popierają rodzice

31 marca w całej Polsce przeprowadzany jest strajk nauczycieli. To efekt braku porozumienia z rządem. Strajk ten popierany jest przez uczniów i ich rodziców, a także administrację i pracowników szkół. Czego domagają się nauczyciele? I jak na to reaguje Ministerstwo Edukacji Narodowej?

Strajk objął swoim zasięgiem całą Polskę. Nauczyciele, uczniowie i rodzice nie są zadowoleni z reform, które – jak twierdzą – są wprowadzane są w życie bez
konsultacji z nimi, wskutek czego pogorszą stan polskiej edukacji.

O co walczą nauczyciele?

Przede wszystkim o miejsca pracy. Nauczyciele obawiają się wypowiedzeń stosunków pracy nie tylko nauczycieli, ale także pracowników niepedagogicznych. Walczą także o utrzymanie warunków pracy i płacy.

– W związku z wprowadzaną reformą nie będzie zwolnień nauczycieli. Nauczyciele szkół starego systemu, z mocy prawa, staną się nauczycielami szkół nowego systemu. – odpowiada Ministerstwo Edukacji Narodowej. – Pojawi się w szkołach około 5 tys. dodatkowych miejsc pracy dla nauczycieli.

W te zapewnienia nie wierzą także rodzice.

– Z ogromnym zaniepokojeniem obserwujemy działania prowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wokół reformy systemu edukacji. – czytamy w oficjalnym liście rodziców. – Jesteśmy świadomi, że zmiany w systemie edukacji są nam potrzebne. Ale nie takie, które wprowadzane są z pogwałceniem zasad dialogu społecznego i nieuwzględniające potrzeb najbardziej zainteresowanych.

List ten sygnowany jest przez Rodziców Przeciwko Reformie Edukacji, Nie dla chaosu w szkole, Zielonogórskie Forum Rodziców i Rad Rodziców, Zatrzymać Edukoszmar, Szkoła to nie eksperyment i Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców.

Na terenie powiatu krapkowickiego strajk przebiega niejednomyślnie. Część nauczycieli twierdzi, że nic o strajku nie wie, część, że to i tak niczego nie zmieni, a jeszcze inni boją się konsekwencji (tutaj zrezygnowało z udziału w strajku najwięcej nauczycieli należących do „Solidarności”). We wszystkich placówkach, w których odbywa się strajk (a jest ich niewiele), uczniowie mają jednak zapewnioną opiekę. Nauczyciele przyszli do pracy, ale nie prowadzą lekcji.

Podobnie jest w całym województwie.

– Na 961 placówek do strajku przystąpi 146, ale nawet tam nie ma stuprocentowej mobilizacji strajkujących, bo nauczyciele są podzieleni. – mówił na czwartkowej konferencji opolski kurator oświaty Michał Siek.

Akcja protestacyjna rozpoczęła się o 7:30 i ma potrwać do 15:30.

– Wiemy, że strajk może skomplikować życie rodzinne i zawodowe. – czytamy w komunikacie ZNP. – Jednak to tylko jeden dzień. Tymczasem reforma edukacji spowoduje wieloletni chaos.

Podzielone opinie co do reformy edukacji są także wśród radnych Starostwa Powiatowego. Dwa dni temu co prawda przegłosowano uchwałę o dostosowaniu sieci szkół ponadgimnazjalnych, jednak za głosowało 9 radnych, przeciw było 6 (przy 3 wstrzymujących się od głosu).

– Chcemy, abyście wiedzieli, że w tym dniu będziemy z Wami! Wspieramy Wasze dążenia i dziękujemy za wsparcie naszych dotychczasowych działań. – dodają przedstawiciele rodziców.

Nauczyciele za udział w strajku zostaną obciążeni 1/30 swojej wypłaty. Czy to przyniesie oczekiwane rezultaty – przekonamy się niebawem.
GP