REPORTAŻ: Świat przez mgłę

Sylwia urodziła się 24 listopada 1997 roku. Nie była wcześniakiem, urodziła się w terminie. Gdy miała 3 miesiące jej rodzice zorientowali się, że córka w oczach ma dwie plamki. Sami do końca nie wiedzieli co to jest, dlatego zabrali ją do lokalnego okulisty w Krapkowicach. Ten wysłał ją na badania, ponieważ podejrzewał u Sylwii zaćmę.

 Zaćma (katarakta), jak podają internetowe encyklopedie, jest to wrodzona lub degeneracyjna choroba oczu, prowadząca do zmętnienia soczewki. Jest jedną z przyczyn ślepoty.Polega na powstawaniu plamek lub zmętniałych obszarów na zwykle przezroczystej soczewce oka, co utrudnia promieniom świetlnym przedostanie się do siatkówki, a w konsekwencji prowadzi do upośledzenia ostrości wzroku. Im większe zmętnienia na soczewce oka, tym większe pogorszenie ostrości wzroku następuje u chorego.

 swiat przez mgleSylwia: -Podejrzenia okulisty potwierdziły się, że mam zaćmę. W 1998 roku na przełomie stycznia i lutego miałam operację usunięcia tej katarakty w szpitalu w Katowicach. Miałam ich kilka, po usunięciu zaćmy w moje oczy wdało się zapalenie. W lewym oku musieli usunąć mi źrenicę i straciłam przez to wzrok. Prawe oko dało się uratować, ale niestety dostałam jaskrę wtórną.

 Jak głosi portal „AbcZdrowie” jaskra wtórna to choroba narządu wzroku polegająca na uszkodzeniu nerwu wzrokowego oraz komórek siatkówki, wywołana czynnikami patologicznymi zwiększającymi ciśnienie śródgałkowe. Takie uszkodzenia są nieodwracalne i mogą doprowadzić do pogorszenia wzroku i do całkowitej jego utraty. Jaskra wtórna dzieli się na dwa rodzaje:  jaskrę wtórną otwartego kąta przesączania i jaskrę wtórną zamkniętego kąta przesączania-w obu tych przypadkach bezpośrednią przyczyną pojawienia się choroby jest zbyt wysokie ciśnienie śródgałkowe.

 Po wyjściu ze szpitala lekarze nie liczyli na to, że oczy Sylwii będą zdrowe.

 Sylwia: -Miałam najpierw zaćmę, ale jak mi ją usunęli to pojawiło się zapalenie, którego skutkiem była jaskra. Jaskry się nie da wyleczyć, można tylko kontrolować ciśnienie. Jeśli ciśnienie jest za wysokie mogą zaniknąć nerwy wzrokowe. 20 lat temu było kompletnie inaczej, ponieważ mieli inne sprzęty.

Katarakty wycinano ręcznie. Moi rodzice są niezadowoleni, ponieważ nie spróbowali jechać ze mną do Niemiec, bo mieli tam lepszy sprzęt.

 Do zapalenia w oku Sylwii doszło podczas operacji, był to nieprzewidywalny skutek. Trafiła ona do szpitala, ponieważ miała podwyższone ciśnienie,ale także przez to, że odklejała się jej siatkówka.

 Sylwia: -W 2012/2013 r. w listopadzie miałam podwyższone ciśnienie i trafiłam do szpitala.W lipcu tego samego roku wyczułam, że mam wrażenie jakbym gorzej widziała. Stopniowo pogarszał mi się wzrok. Mówiłam lekarzom, że mam wrażenie jakby mi się coś psuło, ale lekarze nie za bardzo zwracali na to uwagę. Ja to tak interpretowałam, gdy zadawałam im pytania. W 2014 r. w styczniu pogorszył mi się wzrok, miałam tak wysokie ciśnienie, że musiałam trafić na oddział ratunkowy do Opola.

 Sylwia leżała pod kroplówkami przez 10 godzin, żeby obniżyć ciśnienie. Kilka dni później trafiła do szpitala, ponieważ ciśnienie znów się podniosło.

 Sylwia: -Czułam to, że wzrok mi się pogarszał, nikomu o tym jednak nie mówiłam, zwłaszcza rodzicom. Miałam problemy w szkole. Kiedy okazało się, że na półrocze miałam wiele zagrożeń, pani pedagog wezwała moich rodziców i powiedziała im, że ma wrażenie, że pogarsza mi się wzrok. Moi rodzice powiedzieli,że też to zauważyli, że chwytam się mebli jak idę, bardziej uważam.

 Pani pedagog: -Tę zmianę zauważyli wszyscy nauczyciele, którzy uczą Sylwię. Po korytarzu szkolnym poruszała się bardzo niepewnie. To było dostrzegalne także podczas pracy z tekstem, gdzie Sylwia miała problemy, by rozpocząć czytanie w tym miejscu, w którym skończyła.

 Na dzień dzisiejszy wzrok Sylwii bardzo jej przeszkadza, zdarza się, że wie gdzie ma iść, ale gdy musi pójść nieco szybciej, traci pewność i boi się. Trudno jej się żyje, lecz choroba zatrzymała się.

swiat przez mgle2 Sylwia obawia się przyszłości, tego, że może być jeszcze gorzej. Ma wiele problemów, musi słuchać audiobooków, ponieważ ma problem z lekturami. Boi się chodzić w szkole, w tłoku, żeby się nie potknąć.

 Sylwia: -Miałam wrażenie, że moja choroba przejdzie i wzrok z powrotem powróci. Okazało się, że jest jednak gorzej, nie chciałam nikomu o tym mówić. Okłamywałam rodziców, że zdaje im się, że coraz gorzej widzę. Dopiero później przyznałam się do tego.

 Przez to, że Sylwia ma osłabiony zmysł wzroku, bardziej pobudziły jej się węch i słuch.

 Sylwia: -Nawet jeśli stoi ktoś rozmawia po cichu obok mnie i tak to słyszę. Natomiast mój węch jest bardziej intensywny.

 Lekarze nie chcą mówić o przyszłości Sylwii, karzą jej kontrolować ciśnienie, by nie było za wysokie, gdyż mogą jej jeszcze bardziej zaniknąć nerwy, których nie da się przeszczepić.

 Po maturze Sylwia chciałaby wyjechać do szkoły z internatem, do Krakowa na kierunek administracja. Inną opcją jest zajmowanie się księgowością w cukierni siostry, której marzy się otwarcie własnego rodzinnego biznesu. Rodzice Sylwii zastanawiali się z kolei nad masażem, lecz z przyczyn zdrowotnych nie ma takiej możliwości.

 Niedawno Sylwia wraz z rodziną wybrała się na konferencję dla osób niedowidzących w Warszawie. Tam dowiedzieli się oni, że prowadzone są eksperymenty w związku z tą chorobą, ale na dzień dzisiejszy nie ma ratunku. Jednak możemy żyć w nadziei, że nowoczesna technika doprowadzi do wyzdrowienia nastolatki.

M.O./K.H.