Po 13 latach Grzegorz Podsiadło nie będzie prowadził już Krapkowickiego Klubu Filmowego

W lutym 2018 r. mija dokładnie 13 lat od powstania Krapkowickiego Klubu Filmowego. To inicjatywa młodych krapkowiczan, którzy zniecierpliwieni tym, że w ich mieście nie było ciekawej oferty kulturalnej dla mieszkańców postanowili przestać narzekać i wzięli sprawy w swoje ręce. Przez wiele lat twarzami Klubu i głównymi prowadzącymi byli Dorota Piekarczyk i Grzegorz Podsiadło. Kilka lat temu Dorota Piekarczyk przeprowadziła się do innego miasta, a Grzegorz Podsiadło sam prowadził Krapkowickie Wieczory Filmowe. Teraz i on rezygnuje z prowadzenia Klubu.

Nie jest panu szkoda?

Jest, i to bardzo. Krapkowicki Klub Filmowy działa w KDK-u od 13 lat. To bardzo długi czas, którym może poszczycić się niewiele inicjatyw o charakterze kulturalnym w naszym mieście. Daliśmy widzom setki godzin w sali kinowej z nietuzinkowymi obrazami, często prowokującymi i przekraczającymi standardy hollywoodzkich blockbusterów.

To dlaczego pan odchodzi?

No cóż, odpowiedź na to pytanie jest dosyć złożona. Głównym powodem jest… brak czasu. Może komuś wydawać się to trywialnym określeniem, ale tak właśnie jest. Kiedyś udawało mi się godzić piątkowe wieczory filmowe w krapkowickim kinie z pracą zawodową. Niestety, od dłuższego czasu nie mogę tego połączyć w taki sposób, aby sprawnie wszystko ze sobą działało, gdyż w piątki często pracuję w szkole do późnych godzin wieczornych.

W szkole do późnego wieczora? Dlaczego?

Uczę dorosłych zaocznych. Zajęcia kończą się przed 20:00 i zanim dotarłbym do kina to akurat kończyłby się pierwszy seans. A gramy zawsze dwa filmy.

Czy to jedyny powód?

Nie, szkoła  to jedno. Ale ograniczają mnie także inne pozaszkolne obowiązki zawodowe.

Gdy powiedział pan oficjalnie, że odchodzi z KKF-u pojawiły się głosy o tym, że ma pan zatarg z dyrektorem Krapkowickiego Domu Kultury.

Naprawdę? Nie słyszałem o tym. I nie mam żadnego zatargu z dyrektorem. Czego niby miałby on dotyczyć?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o…

…pieniądze?

Tak, podobno płacił panu za mało.

(śmiech) Nie wiem kto takie plotki puszcza, ale dyrektor KDK nie płacił mi wcale. Ani gdy prowadziliśmy Klub z Dorotą, ani potem, gdy prowadziłem sam. Nasza działalność była wolontaryjna od samego początku.

Tak po prostu?

Tak po prostu. Naprawdę trudno uwierzyć w to, że ktoś coś robi z pasji i zamiłowania? Oczywiście, wygodniej byłoby siedzieć przed ekranem komputera i pisać hejtujące komentarze, że w naszym mieście nic się nie dzieje. Patrząc wstecz jakieś 10-15 lat temu to faktycznie oferta kulturalna dla naszego miasta była – że tak użyję eufemizmu – niezwykle uboga. Postanowiliśmy przestać narzekać i wziąć sprawy w swoje ręce, nie oczekując w zamian wynagrodzenia finansowego.

I co takiego zrobiliście?

Dziewczyny założyły klub, chwilę później dołączyłem ja – i tak się rozkręcił dyskusyjny klub filmowy. Pomysł, który wprowadziliśmy w czyn polegał na tym, aby w każdy ostatni piątek miesiąca robić mini maraton filmowy i puszczać dwa filmy spoza głównego nurtu. Każdego z tych filmów dotyczyła także dyskusja i z czasem zyskaliśmy sobie grono stałych  bywalców. Choć filmy nie zawsze był łatwe.

To jakie filmy puszczaliście?

Filmy niszowe, z nurtu kina niezależnego, eksperymentalne, animacje dla dorosłych, a także przegląd filmów z krajów całego świata. (szerzej o klubie Grzegorz Podsiadło opowiada w innym wywiadzie TUTAJ).

Co jeszcze takiego zrobił pan dla poprawy oferty kulturalnej miasta?

Cóż, będąc po filmoznawstwie, teatrologii i filologii polskiej siłą rzeczy kultura jest mi bliska. W moim odczuciu źródłem stagnacji był niesprawnie działający dom kultury. Dlatego postanowiłem startować do Rady Miasta, aby coś z tym zrobić. I w 2010r. mieszkańcy wybrali mnie jako swojego przedstawiciela. Zostałem wtedy także przewodniczącym Komisji Edukacji, Kultury i Sportu, której jednym z zadań było rozstrzygnięcie konkursu na nowego dyrektora Krapkowickiego Domu Kultury. Wybraliśmy Aleksandra Bernata i w moim odczuciu był to słuszny wybór. Sam pan przyzna, że porównując to, co dzieje się teraz w KDK-u do tego, co działo się 15 lat temu to dwa różne światy.

Owszem, dzieje się zdecydowanie więcej. Ale i tak wciąż słychać narzekania mieszkańców na nudę.

Na to już nie mam wpływu. Po zmianie dyrektora Krapkowicki Dom Kultury ożył i jeżeli ktoś chce to znajdzie coś dla siebie.

Jednak z wszystkich tych propozycji KDK najbliższe było panu kino.

Tak. Dlatego równie intensywnie zaangażowałem się w cyfryzację naszego kina. Trzeba był przekonać do tego pomysłu mieszkańców, co wiązało się z licznymi spotkaniami w urzędzie, w sali KDK czy w szkołach. Aktywna postawa nowego dyrektora, pracowników domu kultury i Rady sprawiła, że pozyskaliśmy dofinansowanie od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Zrobiono remont sali, wymieniono projektory na cyfrowe, wprowadzono trójwymiar. To m.in. dzięki temu kino teraz może wyświetlać premiery filmowe w dniu premiery ogólnopolskiej.

Tak jak Grey ostatnio?

Grey, „Gwiezdne wojny” i wiele innych.

Prowadził pan również Krapkowicki Klub Podróżnika.

Tak, to znów miało w nazwie słowo „klub”, choć klubem w pełni nie było. Były to spotkania z podróżnikami, którzy odwiedzili różne ciekawe miejsca na świecie. Dzięki temu krapkowiczanie mogli przenieść się w egzotyczne regiony, poznać inne kultury, a nawet kuchnie.

Klub Podróżnika również prowadził pan za darmo?

Tak. Pasja, panie redaktorze, pasja.

Aż szkoda, że ktoś taki nie będzie już działał w KDK. Dyrektor nie próbował pana zatrzymać?

Nie rozmawiałem z nim od dłuższego czasu. Ale i tak niebawem chciałbym pójść się z nim spotkać i podziękować za tych kilka lat współpracy. Dyrektor był bardzo otwarty na nasze pomysły i całkiem cierpliwy.

To była dobra współpraca?

Tak, myślę, że tak. Mam nadzieję, że dla niego też. I dla naszych widzów również.

Ale wróćmy do Klubu Filmowego. Czy jakieś wieczory filmowe wspomina pan szczególnie?

Jest ich trochę. Pamiętam nasze urodziny klubu, na które przyszło ponad sto osób. Graliśmy także ponad trzygodzinną „Wielką ciszę” – film o życiu mnichów w klasztorze. To był obraz, w którym nie pada ani jedno słowo, stateczny, kontemplacyjny, wymagający cierpliwości od widza. Pamiętam także nasze 10-te urodziny. To była wtedy dwudniowa impreza, której zorganizowanie kosztowało nas trochę nerwów, ale warto było. Wystąpił wtedy m.in. Kwartet Jorgi, który na żywo grał muzykę do wyświetlanego „Janosika” z 1921r. Ten kwartet sprowadził dyr. Bernat. Zostawili po sobie niesamowite wrażenie! (pisaliśmy o tym TUTAJ – przyp.red.). Dziękowałem wtedy za życzenia „100 lat” zaznaczając, że wtedy klub będzie prowadził ktoś inny. A tu już po 13 latach zmienia się prowadzący.

Kto teraz będzie prowadził Klub?

Iza Kuriata. Prowadzi również w KDK-u zajęcia teatralne.

Ona również będzie prowadzić KKF wolontaryjnie?

Tego nie wiem.

Czego pan się spodziewa po nowej prowadzącej?

Oddaję klub innej osobie, ze świeżymi pomysłami. Mam nadzieję, że to nasze 13-letnie dziecko nadal będzie się rozwijać i Iza poświęci klubowi więcej czasu, którego ja w ostatnim czasie nie miałem.

Jak pan podsumuje tych 13 lat działalności w klubie?

Fantastyczna przygoda, nowe znajomości  i setki godzin spędzonych w kinie. Dziękuję wszystkim widzom, którzy przychodzili na nasze seanse, pani Zosi, panu Kazikowi, dyrektorowi KDK, pani Ewelinie i Robertowi i oczywiście Dorocie. To było dobrych 13 lat. Z chęcią będę tam zaglądał, jeśli będzie taka możliwość i o ile będą mnie chcieli.

Czyli z czystym sumieniem poleca pan seanse w naszym kinie?

Oczywiście! Technicznie jesteśmy jednym z najlepszych małych kin w województwie. W ogóle do naszego kina zawsze będę miał sentyment. Od najmłodszych lat chodziłem z mamą na niedzielne teleranki, w okresie studiowania filmoznawstwa miałem praktyki u pana Kazika w projektorni, a teraz z radością będę się przyglądał jak kino rozwija się dalej. To dla mnie swoiste Cinema Paradiso. I niech tak zostanie.

Dziękuję za rozmowę.

DM, fot. arch.

CZYTAJ TAKŻE

2 thoughts on “Po 13 latach Grzegorz Podsiadło nie będzie prowadził już Krapkowickiego Klubu Filmowego

  • 23 lutego 2018 at 08:28
    Permalink

    Zastanawiam się dlaczego wybrał akurat Izę Kuriate…

  • 23 lutego 2018 at 07:54
    Permalink

    Klub filmowy zawsze mi sie kojarzy z panem Grzegorzem. I co teraz?

Comments are closed.