MŁODZI ZDOLNI – Natalia Zastępa: „To była najlepsza przygoda w moim życiu.”

Natalia Zastępa jest uczennicą publicznego gimnazjum nr 2 w Krapkowicach. Uczęszcza do Klubu Wokalisty w Krapkowickim Domu Kultury, gdzie nieraz można było usłyszeć jej niezwykły śpiew na wielu koncertach. Ma 15 lat i powala głosem. Muzyka jest jej pasją i czerpie z niej największą przyjemność. Na każdym jej występie można odczuć, że żyje ona tym, co robi. Natalia wzięła udział w pierwszej edycji programu telewizyjnego „The Voice Kids”, którego pierwsze dwa odcinki były wyemitowane 1 stycznia 2018 roku. Dziś w cyklu „Młodzi zdolni” wywiad z Natalią Zastępą.

Skąd dowiedziałaś się o eliminacjach do „The Voice kids”

To było tak, że pod koniec wakacji parę razy napotkałam się na ogłoszenie o eliminacjach w Internecie, czy nawet w telewizji, ale jakoś nie chciałam się zgłosić. Nigdy nie planowałam brać w tym wieku udziału w takich właśnie programach. Myślałam, że może gdy będę starsza, ale kiedyś przypadkowo weszłam na swojego e-maila, na którego wchodzę raz na milion lat. Dostałam wiadomość ze „Studia dla Ciebie” , gdzie kiedyś nagrywałam piosenki , że produkcja „The voice kids” zgłosiła się do nich, aby polecili jakieś młode osoby w wieku od 8 do 15 lat. Wysłali mi tego e-maila, że mnie polecają i wysłali numer do produkcji.  Ja dalej jakoś nie chciałam, ale rodzice powiedzieli, że dlaczego w sumie nie spróbować. Działoby się coś innego i pokazałabym się szerszej publiczności. Zadzwoniliśmy i umówiliśmy się na specjalne castingi, które już nie były ogłoszone w Internecie, tylko były dla tych kilku osób do których napisali.

Jak wyglądały eliminacje wstępne?

Przyjechałam tam i weszłam bez kolejki. Było jakoś z 20 dzieci. Ogólnie w całym „The Voice Kids”  ponad 1000 osób brało udział w precastingach. Gdy ja przyszłam  już prawie nikogo nie było, więc wzięli wszystkich naraz. Takiego farta miałam. To był dodatkowy termin, dla tych dzieci, które zostały polecone, natomiast jeszcze dzień wcześniej zostało to ogłoszone. Przyszło parę dzieci i to głównie z Warszawy.  Dostałam wcześniej informację, że mam wybrać sobie dwie piosenki, jedną po angielsku, drugą po polsku  i na tych castingach zaprezentować je. Natomiast, to nie wyglądało tak, że zaśpiewałam je całe, tylko kawałki. Wybrałam utwór  z repertuaru Czesława Niemena i piosenkę po angielsku od  Blue Cafe. Weszłam na scenę w wygłuszonej sali , dostałam mikrofon, który miał tylko nagrywać mój głos, nie było tam nagłośnienia. Poproszono mnie, abym zaśpiewała te dwie piosenki, lecz po chwili słuchania stwierdzili, że są to utwory mało znane. Gdy przyjechałam wypisywałam kartę, na której miałam napisać moich ulubionych wokalistów, drastyczne wspomnienia z dzieciństwa, gdzie pracują rodzice, nawet czy na coś choruję.  Te osoby, które mnie przesłuchiwały popatrzyły na tą kartkę i sprawdziły kogo ja lubię słuchać , kto jest moją inspiracją. Z tej listy wybrali mi Celine Dion i kazali zaśpiewać jakąś jej piosenkę. Ja nic nie przygotowałam, ale oni powiedzieli, że to może być tylko kawałek, nie muszę znać tekstu, mogę tylko zanucić melodię. Potrzebowali kilka próbek mojego głosu, skalę oraz to jak się odnajduję w różnych piosenkach, dlatego kazano mi zaśpiewać kawałki utworów np. wysokich, szybkich czy mocnych. Dzięki temu mieli całokształt mojego głosu, na którego podstawie dobierano mi piosenki.  Po tych castingach następnym etapem było od razu przesłuchania w ciemno.

fot.arch.pryw.

Czy bardzo stresowałaś się przed pierwszym występem na scenie „The Voice Kids”?

To był straszny stres. Jeden chyba z największych w moim życiu, ale oprócz tego czułam jeszcze podekscytowanie. Jest się już trochę zmęczonym po całym dniu czekania, ponieważ przed przesłuchaniami w ciemno, miało się robione wywiady o sobie. Zadawano nam różne pytania, np. ile się uczymy, czy co lubimy robić innego oprócz śpiewu. To trwało bardzo długo. Robiono również dodatkowe sceny, np. gdy grałam na  pianinie, jakieś takie wygłupianie się. W ten dzień było tam około 50 dzieci i z każdym przeprowadzono wywiad i nagrano dodatkowe ujęcia zza kulis. Samo to przesłuchanie wyglądało tak, że osoba zaśpiewała, trenerzy odwrócili się lub nie, potem rozmawiali z tą osobą i następowało 10 min przerwy. Z tego co pamiętam, to byłam tam od 10:00, a śpiewałam o 20:00. To był cały dzień czekania w emocjach, stresie. Człowiek był  tak zmęczony, że już chciał iść na tą scenę. Z drugiej strony bałam się tego, bo byłam chora i wiedziałam, że to może wyjść nie tak, jak bym chciała. Po zaśpiewaniu jedyne o czym myślałam, to o spaniu.

Jakie są Twoje wrażenia z planu?

Wrażenia są naprawdę ogromne. Byłam bardzo ciekawa jak to wszystko wygląda, jak funkcjonuje taka telewizja od zaplecza. Nie zdziwiłam się samym czekaniem, a trochę tego było. Trzeba było czekać na swoje nagranie i było dużo przedłużania. Zdarzały się nawet kilkugodzinne opóźnienia. Jeśli miałabym natomiast opisać ekipę, która tam pracuje (kamerzystów, ludzi od dźwięków, czy reżysera), to wszyscy byli tak mili, zachowywali się jak rodzina. Pozwalali nam nawet mówić do siebie po imieniu. Każdy z nas miał swojego opiekuna, który się nami zajmował i pomagał. Był psycholog, aby po tym jak ktoś odpadnie nie miał jakichś problemów. Było naprawdę bardzo miło, ale jak mówię, wielkie opóźnienia i milion powtórek. Plan również był bardzo ciekawy. Sala w telewizji wydaje się bardzo duża, a w rzeczywistości na widowni pomieści się mniej osób niż w naszym Krapkowickim Domu Kultury. Sama scena też była bardzo malutka. Znajdowałam się dosyć blisko od trenerów, a na ekranie wygląda to na znacznie większą odległość.

Czy nawiązałaś jakieś szczególne znajomości z współuczestnikami programu?

Oczywiście, że tak. Nadal mamy spory kontakt. Wszyscy są zupełnie różnymi ludźmi, ale bardzo się zakolegowaliśmy, ponieważ każdy z nas ma wspólną pasję do muzyki. Nie było takiego momentu, w którym nie mieliśmy o czym rozmawiać, ponieważ tam się naprawdę dużo działo. Opowiadaliśmy sobie nawzajem co tam u nas w drużynach, czy jak tam nasi trenerzy. Wszyscy są naprawdę bardzo sympatyczni i myślę, że jeszcze przez długi czas będziemy utrzymywać ze sobą kontakt. Niektóre osoby kojarzyłam już z festiwali, na których byłam, czy z warsztatów wokalnych.

Jakie są Twoje opinie o trenerach?

Naprawdę widać, że to są profesjonaliści.  Każdy z nich jest zupełnie inny, jeżeli chodzi o styl muzyczny. Edyta Górniak to zdecydowanie legenda, Tomson i Baron nie są do końca znani, ale mają duże pojęcie o muzyce. Wszyscy są niesamowicie pozytywni i nastawieni do nas rodzinnie, jak wujkowie. Mówiliśmy do nich wujek Tomson i wujek Baron. Nie byli z nami tylko przed kamerami, ale cały czas. Podchodzili, zagadywali i wspierali. To nie było tak, że tylko grali miłych, bo trzeba się uśmiechać gdy nagrywano odcinki. Naprawdę wszyscy byli bardzo w porządku. Z Dawidem Kwiatkowskim każdy miał bardzo dobry kontakt, bo jest on niewiele starszy od nas, więc to były bardzo koleżeńskie relacje. Mówię, Tomson i Baron to byli tacy wujkowie, a gdy pojawiała się Edyta, to każdy był zawstydzony, samym tym faktem, że stoi tuż obok. Ona była jednak  normalna, jak każdy człowiek, mogę nawet powiedzieć, że jak taka mamusia. To jest dosyć ciekawe przebywać z takimi osobami. Idziesz sobie korytarzem, a tu nagle Edyta Górniak przechodzi obok ciebie. To był zupełnie inny świat. Oczywiście po pewnym czasie się do tego przyzwyczailiśmy.

fot. voicekids.tvp.pl

Który etap był dla Ciebie najtrudniejszy?

Jesteśmy po nagraniach bitew i jak na razie to był dla mnie najtrudniejszy etap. Najbardziej stresujący i ciężki, ponieważ z osobami z którymi tam rywalizowałam, śpiewałam, nawiązałam dobry kontakt. To było bardzo trudne, gdy ktoś z nas musiał odpaść. Potem była ta świadomość, że skoro wygrała ta druga osoba, to dlatego, że był lepsza, ale to w cale tak nie jest. Wszystko zależy od gustu, czy repertuaru.

Czy poleciłabyś swoim znajomym uczestnictwo w tym programie?

Tak. Bardzo polecam. To była najlepsza przygoda w moim życiu. Dużo osób mówi, że w takich programach jest wszystko ustawione i bardzo komercyjnie nastawione. Tak naprawdę było tam bardzo przyjemnie, z rodzinną atmosferą. Poznanie wszystkich uczestników i trenerów było czymś niesamowitym. Dzięki temu nauczyłam się również obycia przed kamerą. To jest stresujące, gdy nagrywają to, co mówisz. Uczestnictwo w takim programie dużo uczy, więc naprawdę bardzo to polecam wszystkim, którzy śpiewają i czerpią z tego przyjemność .

Dziękuję za rozmowę.

Trwa plebiscyt, w którym możesz zagłosować na Natalię. Do wygrania jest nagranie teledysku oraz singla dla Natalii i głośnik bluetooth dla Ciebie. Wystarczy, że wejdziesz na stronę plebiscytu i zagłosujesz na Natalię, która jest w drużynie Edyty Górniak.

Występ Natalii możesz zobaczyć klikając w poniższy obrazek.

Kinga Szpitalak, fot.gł. voicekids.tvp.pl

One thought on “MŁODZI ZDOLNI – Natalia Zastępa: „To była najlepsza przygoda w moim życiu.”

Comments are closed.