MŁODZI ZDOLNI: Justyna Taboł: „Kontakt z piłką zamierzam mieć nawet jako staruszka”

W cyklu „Młodzi zdolni” przedstawiamy wywiad z Justyną Taboł. To jedna z najbardziej aktywnych zawodniczek klubu sportowego PV Volley, opowiada nam o swojej wielkiej pasji, jaką jest siatkówka, o klubie, w którym gra oraz o planach na przyszłość.

Jak długo jesteś w PV i jaka jest Twoja pozycja w klubie?

Ciężko dokładnie powiedzieć, pierwszy raz na obóz sportowy do Ustki z klubem PV Volley pojechałam 6 lat temu w 2010 roku, w tym roku był to mój siódmy wyjazd na osiem takich zorganizowanych. Oficjalnie jako zawodniczka dołączyłam jednak rok później w 2011 roku. Aktualnie jestem zawodniczką i kapitanem w PVI, jedną z trenerek dwóch najmłodszych sekcji dziewcząt oraz członkinią zarządu.

PVI? Co to oznacza?

Wytłumaczę to po krotce: mamy cztery sekcje żeńskie, moja z nieco bardziej doświadczonymi zawodniczkami, PVII w większości składająca się z nowych dziewczyn oraz tych trochę młodszych, a PVIII i PVIV to całkiem młode i ambitne dziewczynki z podstawówki. Mamy jeszcze oczywiście sekcje męskie PV DTP seniorzy, PV DTPII i PV Mastoidea, którymi również warto się pochwalić.

Jak wspominasz początki klubu?

Z ogromnym sentymentem do atmosfery wtedy panującej i zawodniczkami, które rozpoczęły to wszystko przede mną. Wiem, że nie było łatwo, były wzloty i upadki, jednak było w tym wszystkim coś niepowtarzalnego. Można to porównać do dobrego filmu, który ma kolejne części, a pierwsza i tak jest jedyna w swoim rodzaju.

Co się zmieniło od tego czasu?

Oprócz nazwy, ilości zawodniczek/zawodników i sekcji, na pewno mentalność klubowa i jakość treningów. Zdecydowanie zmieniło się też nastawienie zawodniczek, które są bardziej świadome siebie, siatkówka stała się nie tylko ich hobby, ale celem, w który wkładają mnóstwo wysiłku i przelanego potu. Jako klub staliśmy się głodni zwycięstw i bardziej profesjonalni, pomimo nie do końca świetnych warunków. Cały czas się jednak rozwijamy, zrobiliśmy ogromny postęp od założenia klubu jednak jest to dopiero początek tego co możemy i na pewno kiedyś osiągniemy.

Jak z perspektywy zawodniczki oceniasz trenerów i ich pracę?

Bardzo na plus! Korzystając z tego jakie mamy w tych czasach ułatwienia nie skłamię, jak powiem, że w pełni je wykorzystują. Począwszy od inspiracji z Internetu (nie oszukujmy się, każdy tam zagląda), książek i przemyślanych treningów, po różnego rodzaju szkolenia i podnoszenie kwalifikacji, mamy Instruktorkę Piłki Siatkowej Paulinę Tietz, a nawet Trenera I-szej klasy PZPS Roberta Malka, któremu udało się w tym roku jako 1 z 9 zdać taki egzamin. Aczkolwiek papierek to papierek, bez nich równie aktywnie przykładali się do swoich zadań, inspirując wielu, w tym mnie ogromnie.

Na jakiej pozycji gra Ci się najlepiej?

Ponieważ nie gramy profesjonalnie, stawiamy na uniwersalność zawodniczek, tak by każda miała okazję zagrać na każdej pozycji. Ja jednak najlepiej i najpewniej czuję się w roli przyjmującej. Jest to osoba, która ma częsty kontakt z piłką oraz może skupić się zarówno na obronie jak i ataku.

Czy masz jakąś zawodniczkę, którą się inspirujesz?

Raczej nie mam takiego autorytetu, staram się inspirować każdym dobrym zawodnikiem, od którego mogę się czegoś nauczyć. Od jednej osoby będzie to technika, od kogoś innego charakter na boisku, a od jeszcze innej osoby poczuję ogromną motywację na dalsze treningi.

Mówi się, że kilkanaście dziewczyn/kobiet w jednym miejscu to iskra zapalna do kłótni. Kłocicie się między sobą?

Ha ha, coś w tym jest, ale zmieniłabym fakt, iż nie tyle chodzi o kobiety, co o mocne charaktery. Na pewno każda z nas ma swój charakterek,  jednak staramy się być wobec siebie szczere, wspólny cel łączy i jeżeli pojawiają się jakiekolwiek uwagi to w sposób przyjazny, by doradzić i pomóc.

Jak wygląda życie w klubie?

Każda sekcja ma przeważnie po trzy treningi w tygodniu, dodatkowo w tym sezonie planujemy i już przekładamy na życie sporą ilość sparingów i turnieje z innymi drużynami z okolic. Chłopaki grają w paru ligach, a mi się marzy jakakolwiek amatorska dla kobiet, ponieważ od dawna na Opolszczyźnie takiej nie było.

Waszym hasłem jest „Drużyna jak rodzina”. Jak je rozumiesz? Czy podpisujesz się pod tym hasłem?

Oczywiście, że się podpisuję! Hasło pokazuje, że skupiamy się nie tylko na zawodniczce, ale też osobie, którą jest na co dzień. Wszyscy się ze sobą przyjaźnimy, spędzamy czas razem poza salą,  jesteśmy w stanie zrobić dla koleżanki czy kolegi na prawdę wszystko, gdy tego potrzebuje. Jako klub staramy się o niepowtarzalną atmosferę nie tylko na treningach, ale też poza nimi. Przykładowo organizujemy w ciągu roku wyjazdy na basen, lodowisko, paint-ball, ogniska i wiele innych. Brzmi to może zbyt idealnie, ale jest tak na prawdę.

Wspomniałaś na początku o obozie sportowym, na który co roku jeździcie nad polskie morze. Co mogą zawodniczkom dać tego typu wyjazdy?

Na pewno świetne wakacje o sportowym charakterze. Osoby z zewnątrz mają okazję poznać nas od środka, przekonać się lub nie czy siatkówka jest dla nich, a na pewno odpocząć i spędzić czas z wspaniałymi ludźmi. Zawodniczki natomiast mają okazję zarówno do odpoczynku, jak i treningu. Przeważnie jest to siatkówka plażowa, korzystając z usteckich warunków, a nawet poprawa formy przez codzienne bieganie i ćwiczenia siłowe.

Co daje Ci siatkówka jako sport drużynowy?

Sport sam w sobie uczy charakteru. Mówi się, że sportowcy są bardziej ułożeni i systematyczni od reszty i muszę przyznać, że coś w tym jest. Im bardziej się w coś wkręcę i zaplanuję tym łatwiej wpadam w pewien rytm, im szybszy tym lepszy. Chociaż wiadomo, czasem trzeba odpocząć i małe wakacje są wskazane, w końcu jestem tylko człowiekiem. Siatkówka natomiast daje mi przeogromną satysfakcję, przez tyle lat zdążyłam się od niej uzależnić, nie jestem niesamowitą pierwszoligową zawodniczką i nie mam 180cm wzrostu, jednak ten ułamek sekundy, w którym dotykam piłki i muszę nad nią zapanować to jest to!

Dodatkowo mogę powiedzieć, że treningi u każdej z nas są często odskocznią od codziennej rutyny, a nawet problemów związanych ze szkołą czy domem. Ćwicząc można wyłączyć niepotrzebne myślenie i dać ujście emocjom jeszcze mocniej trenując.

justyna-tabol

Czy jest jakaś zasada w siatkówce, jakiś przepis, który Cię irytuje i najchętniej zmieniłabyś go?

Nie, uważam, że każdy przepis jaki powstał ma swój cel poprawy i jakości gry. W tym przypadku przepisy nie są po to by je łamać, lecz by wykluczyć wszelkie niejasności i niepotrzebne spory .

Czego, Twoim zdaniem, brakuje polskiej siatkówce?

Ojej, bardzo trudne pytanie. Nie mnie to osądzać, ponieważ zajmuję się nią jedynie na szczeblu amatorskim, przed igrzyskami mówiło się o braku formy naszych siatkarzy jednak gdyby odpowiedź była taka łatwa nie skończylibyśmy na ćwierćfinałach.

Na całym świecie znani są polscy kibice siatkówki. Czy doświadczyłaś jako zawodniczka tego niesamowitego nastroju dopingu ze strony trybun?

Bardzo ubolewam, ale nie miałam okazji być na meczu reprezentacji, a to tam myślę jest najbardziej niesamowita atmosfera podczas meczu. Zawsze jednak coś nie pasowało, czas, miejsce, brak funduszy, ale dla chcącego nic trudnego i kiedyś na pewno się wybiorę. Moja przygoda z siatkówką rozpoczęła się jednak również od tego, gdy na urodziny przyjaciółka zabrała mnie na mecz wyjazdowy z Klubem Kibica „Mostostalu” z Kędzierzyna-Koźla, teraz pod nazwą „Zaksa”. Przyznaję, że w tych czasach bardzo aktywnie dopingowałam drużynę, a emocje były na prawdę ogromne i jedyne w swoim rodzaju!

Czy są jakieś rzeczy, które z treningów i meczy przydają ci się w codziennym życiu?

Na pewno, staram się przekładać zdobyte doświadczenie na różne sfery swojego życia. Np. prowadzenie treningów uczy pewności siebie, organizacji pewnej grupy ludzi, natomiast trenowanie siebie uczy samodyscypliny i pozwala postawić się w sytuacji innej osoby, to co staram się przekazać, nie jest bezpodstawne. Tak samo rzeczy z życia bardzo przydają mi się na treningi czy mecze. Np. na studiach II stopnia Wychowania Fizycznego uczę się i poznaję mądrych, ciekawych ludzi, którzy nie raz mnie zainspirowali.

Czy aktywna obecność w PV Volley zdeterminowała Twoje życie, jakieś wybory życiowe?

Zdeterminowała może nie, aczkolwiek miała i ma ogromny wpływ. Sport na pewno gdzieś w moim życiu by był, jednak nie wiem, czy w aż tak wielkim stopniu. Cała przygoda z aktywnością ruchową myślę zaczęła się od związania z klubem, następnie studia, na które też miał wpływ i tak samo teraz. Nie jest łatwo zorganizować sobie czas wolny, gdy wiesz, że masz przykładowo rano studia, do 15:00, 16:00-18:00 trening z młodszą sekcją i spóźniona o 18:00 trening ze swoją grupą. Zawsze mówię, że doba jest za krótka.

Czy swoją przyszłość planujesz związać z siatkówką?

Cóż, gdyby była taka możliwość to czemu nie. Kontakt z piłką zamierzam mieć nawet jako staruszka, a jeżeli miałabym dzięki temu jeszcze zarabiać? Odpowiedź wydaje się łatwa. Jeśli jednak się nie uda, na pewno będę i tak związana ze środowiskiem sportowym, być może do tego czasu zwolnią się etaty nauczyciela wychowania fizycznego? Ha ha!

Zatem życzę powodzenia i dzięki za rozmowę.

rozm. GP, fot. arch. pryw.

2 thoughts on “MŁODZI ZDOLNI: Justyna Taboł: „Kontakt z piłką zamierzam mieć nawet jako staruszka”

Comments are closed.