Łukasz Dziarmaga: Postaram się jeszcze lepiej zaprezentować w półfinale Mistera Polski.

Ma 21 lat i w sobotę 18 maja został wybrany najprzystojniejszym mężczyzną województwa opolskiego. Poznajcie Mistera Opolszczyzny 2019, który pochodzi z Krapkowic.

Spotykamy się z Łukaszem Dziarmagą, zwycięzcą tegorocznego konkursu Mister Opolszczyzny. Witam cię serdecznie, Łukaszu.

Dzień dobry.

Gratuluję tak dużego sukcesu. Lajki na Instagramie podskoczyły?

Trochę podskoczyły, aż się – szczerze mówiąc – nie spodziewałem.

Naprawdę? Wziąłeś udział w konkursie na mistera i wygrałeś go. Naprawdę sądziłeś, że to przejdzie bez echa?

Ale weź pod uwagę, że jeśli chodzi o zainteresowanie konkursem Miss Opolszczyzny a Mister Opolszczyzny to jest duża różnica.

Owszem. Mister jest organizowany drugi rok z rzędu dopiero. Z jakim odzewem się spotkałeś, gdy powiedziałeś swoim znajomym, że startujesz w takim konkursie?

Przyjaciele i znajomi mnie popierali. Dużo osób też składało mi gratulacje.

Były same pozytywne reakcje na twój udział?

Nie, były też nieprzychylne komentarze, ale wiadomo, że takie też się zdarzają. Choć wybory mistera nie cieszyły się aż tak dużym zainteresowaniem, jak wybory miss.

A jednak w nich wystartowałeś. Jak długo przygotowywałeś się do konkursu?

Od momentu castingu, który był w styczniu, zacząłem intensywniej trenować. Ustaliłem sobie nawet jakąś dietę, żeby troszeczkę lepiej wyrzeźbić swoje ciało.

Wszystko to robiłeś stricte pod konkurs?

Nie, ćwiczę w sumie od gimnazjum. Traktuję to nie jako przymus, ale jako hobby.

A taniec?

Musiałem na nowo nauczyć się tańczyć. Kiedyś miałem z tym styczność, ale musiałem sobie wszystko przypomnieć.

Kiedyś tańczyłeś, więc to była kwestia przypomnienia kilku rzeczy. Nauczyłeś się natomiast czegoś nowego?

Tak, musiałem nauczyć się pozować przed aparatem. To było dla mnie jedno z największych wyzwań, bo zawsze miałem z tym jakiś problem.

Wziąłeś udział w konkursie, w którym oceniany jesteś w dużym stopniu za wygląd. Czego się spodziewałeś?

Spodziewałem się na pewno choreografii chodzących, bo to nieodzowna część występów scenicznych. Trochę zaskoczył mnie taniec, ale mieliśmy dużo prób, więc wszystko wyszło świetnie.

Gdy my jako widzowie oglądamy modelki i modelów na wybiegu, często wydaje się nam, że oni tylko chodzą tam i z powrotem. A tam każdy krok jest ćwiczony. Ciężko zapamiętać te układy? Gdzie pójść, gdzie i kiedy się przesunąć? Jak daleko dojść i gdzie zawrócić? Ile takich układów w sumie było podczas finałowej gali?

W sumie trzy wyjścia: w stroju casual, w bokserkach Pierre Cardin i spodniach jeansowych oraz w garniturach razem z finalistkami wyborów miss. Całe szczęście wychodziłem jako jeden z ostatnich, co było spowodowane moim wzrostem.

Byłeś najwyższy?

Tak. Wychodziłem jako jeden z ostatnich, więc ode mnie tak dużo nie zależało. Na próbach robiliśmy dużo błędów, ale podczas gali wszystko wypadło tak, jak miało.

Jest coś, czego jeszcze chciałbyś się nauczyć, aby prezentować się jeszcze lepiej?

Tak, muszę poćwiczyć pozowanie przed aparatem. I tak już zrobiłem duży progres, ale to jeszcze nie jest to, co chciałbym osiągnąć. Dlatego też postaram się jeszcze lepiej zaprezentować w półfinale Mistera Polski.

Kiedy półfinał krajowy?

Casting do ćwierćfinałów jest na początku czerwca, a półfinał jeszcze nie jest określony.

Zostajesz teraz sam czy organizatorzy konkursu wojewódzkiego pomogą ci się przygotować?

Myślę, że pomogą. Otrzymaliśmy bardzo dużą pomoc od organizatorki tego konkursu pani Anny Pabiś, która też zadeklarowała się, że pojedzie z nami na ćwierćfinały. Ja automatycznie z racji swojej wygranej przeskakuję te ćwierćfinały, ale ona będzie też wspierała pozostałych chłopaków na tym etapie. Z każdymi pytaniami, jakie się pojawią, będziemy mogli się do niej zwrócić.

To kolejny etap i kolejne możliwości. Otwierasz drzwi do świata showbussinesu i świata celebrytów. Nie boisz się? Przecież będziesz osoba publiczną, zawsze wystawioną na ocenę.

Jakiś tam strach jest, ale to coś nowego w moim życiu, dlatego pewnie pojawia się ten strach. Zawsze byłem jakimś tam chłopakiem z Krapkowic. Nigdy nie pomyślałbym, że będę w tym miejscu, w którym jestem teraz, dlatego jest to dla mnie spore zaskoczenie. Ale myślę, że do tego da się przyzwyczaić.

Nasz portal miał patronat medialny nad konkursem przez kilka lat i wszystkie uczestniczki, z którymi rozmawialiśmy podkreślały, że podczas przygotowań panuje między nimi pozytywna atmosfera i wszystkie są nie konkurentkami, a przyjaciółkami. W męskim gronie też tak jest?

Jest tak. Byliśmy ze sobą zżyci tak bardzo, że osoby trzecie mogłyby pomyśleć, że jesteśmy grupką przyjaciół, a nie rywalami. Były nawet spotkania poza konkursem i cały czas się wspieraliśmy.

Teraz już jest po konkursie i po gali. Dalej macie kontakt ze sobą?

Tak, mamy. Wstępnie nawet mieliśmy się spotkać całą grupką, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

Teraz wszyscy pewnie macie napięte terminarze i inne zobowiązania, więc może być ciężko. Tobie też dojdą nowe obowiązki, a do tego będziesz musiał to jeszcze pogodzić z nauką. Dasz radę?

Zawsze lubiłem mieć dużo na głowie, bo to mobilizowało mnie do pracy. Przez to moje dni stawały się bardziej produktywne. Teraz faktycznie mam dużo obowiązków, ale myślę, że dam radę to wszystko ze sobą pogodzić.

To życzę powodzenia. Dziękuję bardzo za wywiad i życzę kolejnych sukcesów w dalszym etapie. Nie zapomnij o Krapkowicach, jak już będziesz sławny na całą Polskę.

Nie zapomnę. Dziękuję.

Rozm. GP

CZYTAJ TAKŻE