Krapkowickie kozy nad Osobłogą a dokarmianie zwierząt zimą

Krapkowiczanie spacerujący w okolicach mariny przywykli już do widoku kaczek, łabędzi i… stada kóz, które pasie się nad brzegami Osobłogi. Nasza Czytelniczka (dane do wiadomości redakcji) przesłała nam zdjęcia kilku z nich.

Powszechnie mówi się o tym, aby zimą nie dokarmiać ptaków chlebem, ponieważ przy minusowych temperaturach pieczywo może zamarznąć w ich żołądkach. Z kolei jeśli chodzi o kozy to panuje przekonanie, że zjedzą wszystko. Ale to nie do końca prawda.

– Żywienie kóz podobne jest do żywienia innych przeżuwaczy. Różni się jednak tym, że kozy zjadają wiele takich pasz, które są nieprzydatne w żywieniu innych zwierząt gospodarskich. – czytamy na stronie hodowle.eu. -Inną właściwością różniącą kozy od krów i owiec jest wybiórczość w stosunku do pasz. Nie pasą się one spokojnie na pastwisku lecz cały czas penetrują teren szukając nowych roślin nierzadko chwastów i ziół. To że kozy żywią się chętnie różnymi niepełnowartościowymi paszami nie oznacza, że są one podstawą ich żywienia. Żywienie zwierząt roślinożernych powinno się opierać na maksymalnym wykorzystaniu pastwisk.

A nasze krapkowickie kozy upatrzyły sobie teren między młynem a Osobłogą. Pamiętajmy jednak, aby nie dokarmiać zwierząt zimą, ponieważ pomimo dobrych intencji człowieka może się to dla nich skończyć źle.

– Zbyt obfite, nieodpowiednie i nieuzasadnione dokarmianie może przynieść więcej szkód niż pożytku. – stwierdza Grażyna Antoniewicz w tekście „Dokarmianie zwierząt zimą. Trzeba robić to z głową!”

Dlatego najlepiej będzie, jak dokarmianie zostawimy fachowcom, którzy lepiej wiedzą czego i kiedy potrzebują zwierzęta.


GP

(Zdjęcia nadesłane przez naszą Czytelniczkę)