FELIETON: A miało być tak pięknie… W Krapkowicach to niemożliwe?

A miało być tak pięknie: nowy rok, nowe możliwości, nowy zapas sił, by coś wspólnie zrobić dla Krapkowic. Zaraz, zaraz – co ja piszę? Miało być tak pięknie?
Chyba tylko w mojej głowie.

Naprawdę był taki czas, gdy myślałem, że porozumienie naszych dwóch Wodzów jest możliwe, wbrew wszelkiemu wieloletniemu doświadczeniu.
Naiwność?
O zgrozo, na pewno!
Bo i co to się dzieje?
A no nihil novi sub sole – wciąż ta sama bajka: ten nie lubi tamtego, tamten nie lubi tego. A cierpią na tym mieszkańcy Krapkowic, a właściwie to i całej gminy i powiatu.
Czyż nie zrobiłoby się więcej dla Krapkowic, a działania nie byłyby bardziej skuteczne, gdyby odsunąć na bok prywatne fochy, a na pierwszym miejscu postawić dobro mieszkańców?
Czyż gmina, której przewodzi burmistrz nie jest częścią powiatu, któremu przewodzi starosta?
Gdzie tu miejsce na konkurencję?

Dzieli ich wszystko: most, budżet, zwykły chodnik. Tylko Krapkowice połączyć nie mogą.

Jako jedna z ostatnich gmina Krapkowice przyjęła budżet na 2017r.
Ale co to było za przyjęcie! Proszę państwa!
Budżet jest jeden, bramki są dwie.
Kto komu dowali? Kto komu strzeli gola? A może trafi się jakiś samobój?
Gdzie jest sędzia?
Kto jest sędzią?!
Najpierw jeden atakuje z jednej strony, potem na prowadzenie wychodzi przeciwnik, aż w końcu – GOOOOOOL!
Budżet przyjęty!
Tylko gra na boisku sesyjnym jakaś taka wątpliwa…
A czerwone kartki kibice wystawią dopiero w kolejnych wyborach.

Najśmieszniejsze jest to, że każdy z Wilków ma za sobą watahę, która podąża za nim na ślepo i nikt z nikim dogadać się nie potrafi. Nie, nie, źle – nie chce.
I przenosi się to wszystko do mediów społecznościowych, które stają się areną wymiany poglądów (a właściwie raczej hejtów).
I tuż obok posta z informacją o imprezie, na plakacie której dumnie widnieją loga starostwa i urzędu obok siebie, znajdują się posty, z których jad wylewa się strumieniami.
Z korzyścią dla kogo, ja się pytam?

Pojawiły się też zarzuty, że żołnierze Małego Wilka dbają tylko o „swoje” ulice i chodniki. Dlaczego? Bo przecież są to winni swoim wyborcom z własnych okręgów. I właściwie jest to dosyć zrozumiałe. Ale to pokazuje, że nie trzeba było długo czekać, by sprawdziły się przepowiednie dotyczące jednomandatowych okręgów wyborczych, w których była mowa o tym, że każdy radny będzie dbał tylko o swój okręg, a nie o całe miasto i gminę.
Tak właśnie się stało.
Z kolei Wolf oskarżany jest o sianie propagandy i chęć stworzenia „konsumpcyjnego, nonszalanckiego i bezczelnie administracyjnego” budżetu.
A każda ze stron sądzi, że to właśnie ona poświęca się dla gminy, a druga nic nie robi tylko krytykuje.
A co jeśli każda z stron nastawiona jest wrogo?
A co jeśli buńczuczna postawa obu stron nie przynosi zbyt wiele dobrego dla naszego regionu? Co wtedy?

Nie, to nie jest tak, że oni chcą dla Krapkowic źle, na pewno nie.
Jednak ich antypatia tylko szkodzi, nie buduje.
I tak już od lat.
A tu kolejne wybory na horyzoncie.
Jeśli nie pojawi się nowy kandydat, zupełnie nie związany ani z jednym ani z drugim Wilkiem – czeka nas powtórka z rozrywki przez kolejną kadencję.
Co to się będzie działo to aż strach…

Wasz

One thought on “FELIETON: A miało być tak pięknie… W Krapkowicach to niemożliwe?

  • 21 stycznia 2017 at 18:15
    Permalink

    Chyba faktycznie przydałaby nam się zmiana władzy…

Comments are closed.