A teraz mamy 10-lecie – o Krapkowickim Klubie Filmowym z Zofią Łabuz

Z okazji 10-lecia Krapkowickiego Klubu Filmowego przedstawiamy wywiad z Zofią Łabuz, która przez wiele lat zajmowała się sprowadzaniem filmów na Krapkowickie Wieczory Filmowe, a do dziś pozostaje „dobrym duchem” klubu.

Jak wspomina pani początki Krapkowickiego Klubu Filmowego?

Początki były bardzo dobre. Wieczory filmowe cieszyły się zainteresowaniem, chociaż nie było reklamy. Informacje o filmach pojawiały się tylko w gablotach i gazetach lokalnych. Potem to się zmieniło.

10 lat KKF2Co ma pani na myśli?

Krapkowicki Klub Filmowy sprowadza filmy, które nie są dla każdego widza. To filmy czasami bardzo ciężkie. Dlatego pewnie niektórzy przestali przychodzić, ale suma summarum wytworzyła się swego rodzaju stała widownia.

Podczas wywiadu z prowadzącymi klub, Dorotą Piekarczyk i Grzegorzem Podsiadło zapytałem ich jak reagowali na nich ówcześni pracownicy kina. Odesłali do źródła. Pytam zatem panią.

Po jakichś dwóch, trzech latach zaczęliśmy się zastanawiać czy warto kontynuować wieczory filmowe. Nie wiedzieliśmy po prostu czy to się utrzyma. Ale Grześ i Dorota trzymali to w ryzach. To oni pracowali nad tym, starali się, chociaż widownia nie zawsze dopisywała. A teraz mamy 10-lecie.

Jak jest teraz z widownią kina?

Jest zdecydowanie lepiej, odkąd mamy projektor cyfrowy. Ostatnim wielkim hitem był film pt. „50 twarzy Greya”. W walentynkowy wieczór o godz.20.00 było 229 osób. To nowy rekord. Wcześniej największą widownię zgromadził „Hobbit”.

Dziękuję za rozmowę.

DM, fot. archiwum prywatne

One thought on “A teraz mamy 10-lecie – o Krapkowickim Klubie Filmowym z Zofią Łabuz

Comments are closed.