A. CICHOCKA: „Nie wierzę w sprawiedliwe wyroki w Polsce”

27 września zapadł wyrok w sprawie Artura W., mordercy Wiktorii z Krapkowic. Została mu wymierzona kara 14 lat pozbawienia wolności oraz 200 tys. zł. zadośćuczynienia dla rodziców dziewczyny. (pisaliśmy o tym tutaj). Wyrok ten odbił się echem w całej Polsce, dlatego spotkaliśmy się z Aliną Cichocką, aby zapytać ją o ocenę wyroku.

GP: Artur W. po trzech procesach sądowych otrzymał wyrok skazujący na 14 lat pozbawienia wolności w trybie terapeutycznym. W całej Polsce spotkał się on raczej z negatywnymi opiniami. Jak pani ocenia wyrok sądowy?

AC: To jest wyrok skandaliczny. Za zabójstwo dostać 14 lat, gdzie po 7 latach można wyjść to nie jest wyrok.

Co w uzasadnieniu sądu było dla pani najbardziej skandalicznego?

Najbardziej skandaliczne było tłumaczenie, że sąd podjął taką decyzję, gdyż Artur W. jest młody, jeszcze nie jest ukształtowanym człowiekiem i można go resocjalizować. Podstawą są opinie biegłych, które już twierdzą, że ten człowiek nie nadaje się do resocjalizacji.

Widziała go pani na sali. Czy pani wierzy w to, że można go resocjalizować?

Nie, nie wierzę.

Sędzi mówił także o tym, że oskarżony współpracował z nimi.

Współpracował? To, że się przyznał i że wskazał gdzie jest telefon to jest współpraca? Zanim go aresztowali minęły dwa miesiące. Dlaczego wtedy nie chciał współpracować?

Głos w sprawie zabrał też minister Ziobro, który również ocenił wyrok jako skandaliczny.

Dlatego jest światełko w tunelu, że może będzie wyższy wyrok, ale to wszystko się okaże na sprawie, bo ja już nie wierzę w sprawiedliwe wyroki w Polsce. Większe prawa mają przestępcy niż pokrzywdzeni, z tego co już się przekonałam.

Będą państwo składać apelację?

Tak, czekamy na pisemne uzasadnienie sądu i pani prokurator będzie składać odwołanie do Wrocławia.

Nadal chcą być państwo oskarżycielami posiłkowymi?

Musimy być, bo jeśli nie bylibyśmy oskarżycielami posiłkowymi to wtedy nie miałabym żadnego prawa.

Artur W. przeprosił państwa za to co zrobił.

Dwa razy. Pierwszy raz na przesłuchaniu, drugi raz na mowie końcowej. Chociaż sędzia w uzasadnieniu mówił, że on przepraszał nas kilkukrotnie, a zrobił to tylko dwa razy.

Do naszej redakcji docierają wyłącznie negatywne oceny wyroku sądowego. Opinia publiczna jest wręcz oburzona. Z jakimi reakcjami spotykają się państwo w Krapkowicach?

Również docierają do mnie negatywne opinie, że wyrok jest niesprawiedliwy i za mały, że wymiar sprawiedliwości sobie z nas zakpił.

Państwa przedstawiciel w sądzie podczas swojej mowy końcowej powiedział, że ktoś musiał Arturowi W. pomagać.

Uzasadnienie było takie, że Wiktoria była przeniesiona. Opinia biegłych to potwierdza. Nie było żadnych obrażeń na ciele potwierdzających wersję, że była ciągnięta za nogi, jak on mówił. Tam przecież były kamienie, szyszki, patyki. Nie ma żadnych śladów ani na ciele ani na ubraniach.

A czy w zeznaniach oskarżonego dostrzega pani jakieś nieścisłości?

Jest bardzo dużo nieścisłości. Nawet sędzia uzasadniając swoją opinię stwierdził, że były matactwa w tym. Zmieniał kilkukrotnie zeznania, co już jest podstawą do tego, że coś jest nie tak, bo osoba, która zeznaje chyba ma spójne zeznania, które sobie nie przeczą. Tylko dlaczego zwykły świadek jest karany za składanie fałszywych zeznań, a taki przestępca może mówić sobie co chce? Dla mnie to jest niepojęte. Powinien osobną karę za to dostać.

Lawina krytyki spadła także na obrońcę oskarżonego.

Nie mam do niej żadnych pretensji. Nie mam o to do niej żalu, to jest przecież jej praca, musi wykonywać swoje obowiązki.

Przy przepompowni chcecie państwo postawić kamień upamiętniający Wiktorię.

Tak, rozmawiamy teraz z urzędem. Nie wiemy jeszcze czy będzie stał w tym miejscu gdzie jest krzyż, ale kamień na pewno tam postawimy.

Dziękuję za rozmowę.
GP

One thought on “A. CICHOCKA: „Nie wierzę w sprawiedliwe wyroki w Polsce”

Comments are closed.