38-letniego mieszkańca Gogolina prawdopodobnie zabił czad

Leżącego w wannie mężczyznę znalazła żona. Podjęta akcja reanimacyjna nie przyniosła efektu. Wezwane na miejsce pogotowie stwierdziło zgon. Przyczyną śmierci mężczyzny, który osierocił dwójkę małych dzieci był prawdopodobnie ulatniający się z piecyka gazowego czad. Teraz sprawą śmierci 38-latka zajmuje się prokuratura i policja z Gogolina.

Do nieszczęśliwego zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę (15/16 grudnia). Mężczyzna po tym jak wrócił do domu z Niemiec, gdzie pracował, około 2 w nocy poszedł się kąpać do swojej łazienki. Rano żona znalazła leżącego w wannie, nieprzytomnego męża. Akcja reanimacyjna niestety nie doprowadziła do przywrócenia funkcji życiowych. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Strażacy jeszcze przed przewietrzeniem mieszkania stwierdzili w nim obecność tlenku węgla. Wyjaśnieniem okoliczności śmierci mężczyzny zajmują się teraz policjanci z Gogolina.

Pamiętajmy: W okresie jesienno- zimowym wiele osób korzysta z kominków, pieców i grzewczych urządzeń gazowych. Mimo rozwijającej się techniki wciąż wiele osób ginie z powodu śmiercionośnego czadu. Jest on niewidoczny i bezwonny. Bez odpowiedniego sprzętu nie da się go wyczuć w powietrzu.

Ryzyko zatrucia się tlenkiem węgla możemy zminimalizować poprzez zainstalowanie w domu odpowiedniego czujnika. Podstawową jego funkcją jest wykrywanie czadu i alarmowanie domowników o jego obecności. Dzięki temu mieszkańcy mogą na czas opuścić miejsce zamieszkania i uniknąć tragedii. Urządzenie jest niewielkie i nie kosztuje dużo, a może uratować życie.

Policjanci przestrzegają przed często popełnianym błędem, jakim jest niezapewnienie odpowiedniego dopływu powietrza do mieszkań, niezbędnego dla prawidłowego przebiegu procesu spalania. Należy także zwracać uwagę na właściwy stan techniczny wszystkich urządzeń grzewczych oraz przewodów kominowych. Nie wolno również zasłaniać otworów wentylacyjnych.
KPP