Historia PiSana na nowo

To było do przewidzenia. Albo mam przywidzenia.

Olbrzymia tragedia, jaka spotkała naród polski sześć lat temu podobnie, jak co roku, stała się spektaklem politycznym i szopką, w której Ci-obecni chcą udowodnić, że to wina Tamtych-niezbyt-już-obecnych.

Pan Jarosław mówi, że należy postawić dwa pomniki w stolycy, a Hanka, co stolycą rządzić chciała mówi, że nie pozwoli. Więc zdenerwowany pan J. poinformował, że jego grupa władzę trzymająca będzie na nowo pisać podręczniki do historii. I co mu zrobisz?

A potem dziwią się ci, którzy głosowali na obecną partię dominującą, że nie tego się spodziewali. A czego, przepraszam? Landrynek? Złotówek rosnących na drzewach? Och, w sumie trzeba obiektywnie przyznać, że program 500+, który od początku kwietnia jest realizowany w praktyce, to faktycznie zastrzyk i pomoc dla wielu rodzin. Owszem. Jednak – jak mówiła Margaret Thatcher – Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.* Ale Żelaznej Damy dawno już nie ma i o jej słowach nikt nie pamięta.

Natomiast tego samego dnia pożegnaliśmy dwie polskie Żelazne Damy: Zytę Gilowską, która odeszła stąd na zawsze oraz Hannę Suchocką, która nie będzie już wice Komisji Weneckiej. Nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że obecny rząd jej na to nie pozwoli. Wszystkie inne od 1991r. pozwalały i były dumne, że mamy polskiego przedstawiciela w KW. Ten nie jest.

I tak sobie myślę, że ten spektakl politycznych przepychanek wciąż będzie trwał, a opcja dominująca da mi jeszcze nieraz wiele tematów do felietonu.
To jest rząd czy jakiś nierząd!

Wasz

jan vilnus

* Źródło: „Metro”, 9 kwietnia 2013, s. 2.